Z książką przez życie

Wpis

wtorek, 10 kwietnia 2018

#25. „Pod słońcem Toskanii” Frances Mayes – recenzja

 Gdy zobaczyłam na bibliotecznej półce książkę "Pod słońcem Toskanii" bardzo się ucieszyłam, bowiem bardzo lubię film o tym samym tytule. Jest on moim ulubionym. Jednak czy lektura spełniła moje oczekiwania czytelnicze i okazała się tak samo świetna jak film?

Pod słońcem Toskanii” autorstwa Frances Mayes to powieść w formie pamiętnika, która opisuje perypetie pary Amerykanów po ich przeprowadzce do Italii.

Pod słońcem Toskanii” najogólniej rzecz ujmując to pamiętnik opisujący zmagania pary Amerykanów, ktorzy postanawiają przeprowadzić się do Italii.

Narratorką jest czterdziestokilkuletnia Frances – kobieta pogodna, szczera i bezpośrednia.

Pisarka snuje opowieść o przygodach w Toskanii, a także o tym, co spotkało ją w życiu zanim wyruszyła w swoją podróż. Mocno doświadczona przez los, zaleczyła rany po nieudanym małżeństwie, spotkała nową miłość i dostała pracę, która ją satysfakcjonuje. Wydaje się, że bohaterka ma już wszystko to, co może uczynić ją szczęśliwą i spełnioną. Niestety, Frances w głębi duszy czuje, że do pełni szczęścia jeszcze czegoś jej brakuje. Podczas jednej ze swoich podroży do Włoch kobieta odnajduje odpowiedź na nurtujące ją pytanie. Zauroczona Toskanią podejmuje nagłą decyzję, że właśnie tu chce się osiedlić.

W samym sercu Val di Chiana znajduje dom z jej marzeń. Przekonana co do słuszności własnego pomysłu, kupuje starą posiadłość i postanawia ją wyremontować.

Początkowo Frances jest bardzo poirytowana tym, że budowa przedłuża się w nieskończoność. Jednak trwa w swoim postanowieniu.

Co jeszcze robi Frances w Italii? Sadzi warzywa, zrywa zioła i cały czas gotuje przeróżne włoskie potrawy i co najważniejsze angażuje się w to zajęcie bardzo. Moim zdaniem za bardzo. Gdy czytałam tą książkę miałam wrażenie, że bohaterka chce zarazić swoją pasją wszystkich czytelników. Prawie na każdej stronie z przesadną dokładnością podaje przepisy na dania, ktore udaje jej się przyrządzić. Nie raz i nie dwa miałam wrażenie, że pomyliłam półki w bibliotece i że wypożyczyłam zamiast interesującej książki obyczajowej, wielką księgę kucharską.

Przyznam szczerze, że książka mocno mnie rozczarowała. Liczyłam, że przeczytam optymistyczną opowieść o moim ulubionym zakątku na Ziemii, jakim są Włochy, a tymczasem dostałam nudną, ciągnącą się jak guma opowieść o tym, jak wykonać risotto z ćwikłą, sorbet z mięty i bazylii czy inne smakołyki, które niekoniecznie chciałabym wziąć do ust.

Jeżeli oczekujecie, że przeczytacie w książce “Pod słońcem Toskanii” o zwyczajach Włochów, poznacie bliżej ten region, czy chociażby dowiecie się więcej o zabytkach, nie sięgajcie po tę powieść. Szkoda Waszego czasu.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
magou
Czas publikacji:
wtorek, 10 kwietnia 2018 21:11

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

  • Literatura polska

  • Literatura zagraniczna

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa