Z książką przez życie

Wpis

czwartek, 18 października 2018

#45. Sarah Kate Lynch „Na domiar złego”

 Pogoda za oknem niebawem nie będzie sprzyjała spacerom, więc większość z nas będzie zapewne wypoczywała w domu. To doskonała okazja, by przejrzeć swoje domowe biblioteczki i sięgnąć po lekturę, która przyciągnie naszą uwagę, a jednocześnie za bardzo nie zmęczy intelektualnie.

Książka, którą chciałabym Wam dzisiaj zaproponować dokładnie spełnia wyżej wymienione kryteria. Nie jest obszerna, a więc nie spędzicie nad nią zbyt wielu godzin. Jest to powieść „Na domiar złego” autorstwa Sarah Kate Lynch.

Autorka przedstawia w swojej powieści losy 39-letniej Florence, której właściwie jednego dnia wali się cały świat. Traci pracę w sklepie z antykami, którego jest współwłaścicielką, a na dodatek jej mąż po dwudziestu latach małżeństwa nagle oświadcza jej, że …jest gejem. Jakby tego jeszcze było mało, z Australi po roku wraca ukochany syn bohaterki z…trzydziestokilkuletnią żoną, co Florence doprowadza niemalże do furii.

Według Florence nieszczęścia wcale nie chodzą parami, a... trójkami. We wszystkim dopatruje się złego, co mnie niepoprawną optymistkę, nieziemsko irytowało, mówiąc delikatnie. Były momenty, że miałam chęć cisnąć książką gdzieś w kąt i wziąć się za następną. Zmysł czytelniczki nie pozwolił mi jednak na taki desperacki krok i dałam szansę autorce, jak i samej Florence. I niezmiernie mnie to cieszy, jestem z siebie dumna, bo to, co otrzymałam na końcu tejże opowieści – wprawiło mnie w doskonały nastrój, choć opowieść wcale nie kończy się optymistycznie, tylko wzruszająco i pięknie. A takie zakończenia lubię najbardziej.

O czym właściwie jest „Na domiar złego”? O niczym innym jak o życiu, jego ciepłych barwach, ale także tych bardzo, bardzo ciemnych. O tym, że zawsze może być w życiu gorzej i że nigdy, przenigdy nie wolno mówić w chwilach złych, że wali nam się świat i nic już nie ma dla nas sensu. Bzdura! Wszystko jest przecież po coś i we wszystkim jest sens, nawet w cierpieniu, od którego nie uciekniemy. A najlepszym, najskuteczniejszym lekarstwem jest dostrzeganie małych cudów wokół nas i radość nawet z najmniejszej rzeczy, z pozoru błahej sytuacji. To recepta na walkę z przeciwnościami losu. I z własnego doświadczenia wiem, że pomaga. Nasza główna bohaterka też miała okazję się o tym przekonać. Jak? Przekonajcie się sami! Miłej lektury!

I jeszcze przy okazji chciałabym Wam coś zaproponować. Moja siostrzenica jest bardzo uzdolniona plastycznie, manualnie. 

Wykonuje różnego rodzaju mebelki dla lalek (dla tzw. Pets Shop), a także prace plastyczne na konkursy, itd. Jeśli ktoś z Was, moich czytelników, chciałby skorzystać z jej usług, chcecie żeby wykonała coś dla Waszego dziecka, gorąco namawiam do składania zamówień. Iza ma indywidualne podejście do każdego klienta. Zawsze wykona to, co osoba zamawiająca sobie zażyczy.

Zamówienia można składać pisząc do mnie e-maila: czytamwiecjestem5@gazeta.pl a ja już Was skontaktuję z moją siostrzenicą abyście mogli porozmawiać o szczegółach.

Na zachętę dodam zdjęcia przykładowych prac Izy.

Praca wykonana przez moją siostrzenicę IzePraca wykonana przez moją siostrzenicę IzePraca wykonana przez moją siostrzenicę IzePraca wykonana przez moją siostrzenicę IzePraca wykonana przez moją siostrzenicę IzePraca wykonana przez moją siostrzenicę Ize

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
magou
Czas publikacji:
czwartek, 18 października 2018 21:42

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Olga napisał(a) z 95.40.52.* komentarz datowany na 2018/10/18 22:07:47:

    Książka niestety nie dla mnie. Popracuj trochę nad wyglądem mobilnym bloga, wszystko jest rozjechane.

  • Gość Szaman napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2018/10/23 20:16:03:

    Zaciekawiłaś, nie ukrywam :) Fajnie jakbyś pokazała gdzieś okładkę tej książki

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

  • Literatura polska

  • Literatura zagraniczna

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa