Z książką przez życie

Wpis

wtorek, 27 listopada 2018

#62. Olga Rudnicka „Fartowny pech”

O książkach Olgi Rudnickiej czytałam różne opinie na blogach literackich. Jedne głosiły, że warto sięgnąć po powieści tej autorki, inne zaś, że lepiej omijać je szerokim.

Postanowiłam sama wyrobić sobie zdanie i sięgnęłam po "Fartowny pech”.

Filip Nadziany, policjant, staje się ofiarą podstępu swojej kochanki. W akcie zemsty dziewczyna przypina go do łóżka. Żeby by było zabawnie przypina go kajdankami i tu i ówdzie przystraja czerwoną kokardką. Jakby tego było, mało cały proceder zostaje uwieczniony na zdjęciu, a fotka z kolei wpuszczona do Internetu, dzięki czemu wszyscy dowiadują się o preferencjach Nadzianego i jego zabawach poza miejscem pracy. Jeśli ktoś myśli, że to koniec przygód pechowego policjanta, to się bardzo myli. Bowiem z sanatorium nagle wraca mamusia naszego bohatera i zastaje synalka takiego jak go Pan Bóg stworzył. Oczywiście musi się starszej pani wytłumaczyć. Policjant ma już dość tego, że stał się pośmiewiskiem wśród znajomych i postanawia poprosić szefa o przeniesienie. Chce przeprowadzić się na wieś, bo ma nadzieję, że tam odnajdzie spokój i uda mu się zapomnieć o niechlubnym wydarzeniu.

Mamy także Krystiana Dzianego. Kolejną ofiarę losu. Zostaje on pobity przez dwunastoletnią dziewczynkę. Podobnie jak wyżej wymieniona postać stwierdza, że chce cos zmienić w swoim życiu. Marzy o karierze prywatnego detektywa. Czy spełnią się jego marzenia?

I jest jeszcze Gianni, który obiecuje, że nigdy nie będzie pracował w Polsce. Jednak, jak doskonale wiecie, los bywa przewrotny i uwielbia płatać nam figle. Mężczyzna musi zostać w Polsce i przyjąć zlecenie. Nie wie, że przyjdzie mu pracować u gangstera.

Mniej więcej nakreśliłam Wam o czym jest książka. Więcej jednak nie zdradzę.

Prawdę mówiąc to mam spory problem z tą powieścią i nie wiem co mam o niej myśleć. Bo z jednej strony lektura była to zabawna, nasycona komizmem sytuacyjnych, zabawnymi dialogami, przy czytaniu których uśmiałam się do łez, ale…coś było niestety nie tak. Czegoś było za dużo, a czegoś znów za mało. Nie była to powieść, o której będę pamiętała jeszcze przez długi czas albo może przez wiele miesięcy czy lat. Nie poczułam, żeby coś zmieniła we mnie, w moim światopoglądzie. Ot, taka historyjka, którą mogę potraktować na zasadzie „przeczytać, pośmiać się i zapomnieć”. Wiele powieści już przeczytałam, przede wszystkim polskich autorek i autorów i mam prawo oczekiwać od literatury czegoś więcej niż jedynie rozrywki, bo tę niewątpliwie autorka mi zaserwowała. Nic poza tym.

W tym miejscu zapewne zniecierpliwieni pytacie „No ale polecasz czy nie?” Ani tak, ani nie. To już zależy od Was. Jeżeli szukacie rozrywki, lubicie lekkie kryminały i nie jesteście wymagającymi czytelnikami, to tak, polecam Wam tę książkę.

Ale jeśli poszukujecie czegoś z wyższej półki, co Was maksymalnie wciągnie, zaintryguje, to zdecydowanie skierujcie swój wzrok na inny tytuł. Myślę, że spokojnie znajdziecie coś co zaspokoi Wasz czytelniczy gust.

Muszę się przyznać, że mam dylemat, który mam nadzieję, że pomożecie mi rozwiązać. Otóż zapisałam sobie  w moim zeszycie bodajże jeszcze dwie pozycje autorstwa Olgi Rudnickiej. Nie wiem tylko, czy po nie sięgnę, bo nie chcę po raz kolejny się rozczarować. Jest przecież tyle interesujących książek do przeczytania. W związku z tym mam pytanie, czy czytaliście coś już tej autorki? Jakie są Wasze wrażenia? Co polecacie?

Dajcie znać, co ostatnio przeczytaliście. Może chcielibyście, żebym  jakąś książkę zrecenzowała tutaj? Czekam na Wasze komentarze i podpowiedzi.

Tymczasem do następnej recenzji, która już niebawem na moim blogu się pojawi.


 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
magou
Czas publikacji:
wtorek, 27 listopada 2018 18:33

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

  • Literatura polska

  • Literatura zagraniczna

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa