Z książką przez życie

Wpis

czwartek, 28 lutego 2019

Kulturalny luty - podsumowanie miesiąca

Jak ten czas szybko biegnie. Pamiętam, jak pod koniec stycznia cieszyłam się, że już niebawem będzie luty. A tu i ten miesiąc musimy już pożegnać. Co się przez ten czas wydarzyło? Sprawdźcie.

Przyznam się Wam bez bicia, że trochę przeraża mnie fakt, że czas tak pędzi w oszałamiającym tempie. Przecież dopiero co witaliśmy nowy rok, robiliśmy całą listę planów, postanowień, a jutro przywitamy trzeci miesiąc 2019 roku. Dokąd ci tak śpieszno świecie? Na to pytanie chyba tylko zna odpowiedź sam Pan Bóg.

Mijający miesiąc upłynął mi bardzo intensywnie i kulturalnie, z czego jestem naprawdę zadowolona, bo lubię być obecna w kulturze. Nie wydarzyło się nic spektakularnego, choć każdy co innego rozumie pod przymiotnikiem "spektakularny", ale na nudę narzekać nie mogłam, bowiem nawet jeśli w moim życiu nie zaszły wielkie zmiany, to poszczególne wydarzenia działy się tak, że pojawiały się najróżniejsze wnioski, refleksje i lekcje na przyszłość. Te ostatnie, niestety, nie zawsze kończyły się happy endem, ale to nic. Jak to mówi przysłowie: co nas nie zabije, to nas wzmocni. Coś w tym jest na sto procent. 

Ok, przejdźmy do konkretów, bo w końcu tego powinno dotyczyć podsumowanie. Zacznę tym razem od książek. Otóż w lutym udało mi się przeczytać jedynie dwie książki. Brakowało mi weny do czytania i jakiegoś takiego powera czytelniczego. Mam nadzieję, że marzec pod tym względem bedzie dla mnie znacznie łaskawszy. Nie mniej chciałabym Wam polecić te powieści, bo zrobiły one na mnie spore wrażenie. Mianowicie chodzi o ksiązkę "100 happy days, czyli jak się robi szczęście?" Mateusza Grzesiaka. Jest to pozycja z dziedziny psychologii motywacyjnej. Autor zachęca w niej aby przez sto dni znajdować swoje małe szczęścia, coś co nas ucieszy, zachwyci i podniesie poziom endorfin w naszym organizmie. Grzesiak opisuje to, co jemu sprawiło radość. Równo przez wspomniane sto dni. Czytelników zachęca do podjęcia tego wyzwania. No i muszę powiedzieć, że mnie zachęcił, bo także zaczęłam dzień po dniu wypatrywać moich małych szczęść. Warto! Serdecznie polecam.

A druga powieść jest autorstwa Wojciecha Zawioły "Szukaj mnie". Niewątpliwie lektura dająca do myślenia i interesująca.

Kolejna lutowa ciekawostka jest taka, że stałam się szczęśliwą posiadaczką płyty jednej z moich ulubionych wokalistek Sylwii Grzeszczak "Komponując siebie". Jestem zachwycona ta płytą. Wspaniałe teksty, dopracowane aranże. Całość jest bardzo spójna i nie sposób przejść wobec niej obojętnie. Osobiście jestem poruszona tym, co ta młoda piosenkarka nam zaserwowała. Za prezent dziękuję mojej koleżance Kindze.

W lutym byłam także we włocławskim Multikinie. Wybrałam się z mamą na spóźnione Walentynki, aby obejrzeć film "Misz-masz, czyli kogel-mogel 3". Jak pewnie wiecie, to kontynuacja znanej już kultowej komedii. Opinie o tym filmie słyszałam różne, dlatego sama  postanowiłam sprawdzić, jak one się mają do rzeczywistości. I cóż mogę rzec? Każdy z nas ma inny gust i o tych albo nie powinniśmy dyskutować albo uszanować zdanie innych. Mnie i mojej mamie wspomniany film bardzo się podobał. Ja uważam, że jest dużo lepszy od wcześniejszych części. Twórcy filmu nie skupili się już tylko na tym, by dostarczyć widzom rozrywki i uciechy, ale pomyśleli też o tym, by wprawić ich lekko w zadumę i skupienie. Są tam momenty niezwykle zabawne, że można przysłowiowe boki zrywać, ale jest też wiele scen, gdzie łza w oku może się zakręcić. Nie żałuję, że obejrzałam "Misz - masz" i będę rekomendowała wszystkim i zachęcała byście obejrzeli. Nie pożałujecie spędzonych godzin.

Z kulturalnych newsów jeszcze chcę Wam powiedzieć, że ostatnio zaczęlam pojawiać się znowu w mediach lokalnych. A to za sprawą mojego kolegi, który nie tylko śpiewa, ale jest też dziennikarzem. Zaprosił mnie na obszerny wywiad do telewizji, gdzie opowiadałam o sobie, swoich pasjach, przygodzie z piosenką i poezją, trochę o studiach i marzeniach. Jeśli macie ochotę, to możecie zobaczyć tę rozmowę tu: http://www.kujawy.info/material-video/wloclawska-artystka-o-wielu-talentach/?fbclid=IwAR06-PTq8Rt_vYdnLOfrWUhRgHD_4l14TKKZz-1TYDvGaSVoMGrF5i_zFSQ 

Zaraz po rozmowie w telewizji Andrzej zabrał mnie do radia, gdzie także porozmawialiśmy. Tam opowiedziałam o tym, że bloguję, zachęciłam słuchaczy do odwiedzania mojego bloga. Trochę reklamy nie zawadzi. 

15 lutego, czyli zaraz po święcie zakochanych, zarejestrowałam się na portalu Sympatia.pl . Doszłam bowiem do wniosku, że chyba miałam zbyt wielkie oczekiwania co do tegorocznych Walentynek i postanowiłam zrobić na przekór. Choć w sumie to nie ja miałam za duże oczekiwania, tylko zwyczajnie ktoś mnie zawiódł. Tak bywa...

I to w sumie tyle. Co przyniesie marzec? Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie pozytywnie. Najważniejsze by zdrowie było bo jak na razie jest u mnie nie za ciekawie. Mam grypę już któryś dzień. Nie wychodzę z domu, bo się nie chcę doprawić. Trzymajcie kciuki by się polepszyło.

A co u Was? Dajcie znać! Do następnego wpisu.

 

 


Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
magou
Czas publikacji:
czwartek, 28 lutego 2019 14:23

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

  • Literatura polska

  • Literatura zagraniczna

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa