Z książką przez życie

Wpisy

  • poniedziałek, 31 grudnia 2018
    • Podsumowania roku 2018 - prywatnie i książkowo

      Mija nam 2018 rok. Niedługo nadejdzie nowy - 2o19. Jaki był ten mijający rok dla mnie prywatnie, a jaki pod względem czytelniczym? Zapraszam na moje pierwsze roczne podsumowanie na Kuferku Literackim.

      To był rok pełen emocji, wrażeń, wielu wyzwań, zaskoczeń i niespodzianek – tych dobrych ale i takich, które zwaliły mnie z nóg i sprawiły, że ruszyła lawina wniosków, refleksji. Dowiedziałam się na kogo tak naprawdę mogę liczyć oraz że nie zawsze osoby, które uśmiechają się słodko do nas, mówią nam miłe rzeczy i zapewniają nas o swoim wsparciu, rzeczywiście mają czyste intencje. Niestety, prawda czasem okazuje się bolesna. Ale to właśnie dzięki tym osobom już dzisiaj wiem, że idę dobrą drogą, że będę dążyć do tego, aby cele (nie robię postanowień!!), marzenia i wyzwania, które sobie postawiłam przed sobą,  zrealizowały się.. A wiem, że tak się stanie! Prędzej czy później, bo ograniczenia, blokady i bariery są TYLKO i aż w naszych głowach. Jeśli czegoś bardzo pragniemy, mamy wokół siebie pomocnych ludzi o wielkim sercu, jesteśmy zdeterminowani, to jesteśmy w stanie osiągnąć WSZYSTKO.

      Rok 2018 był dla mnie najlepszym, jak do tej pory, pod względem czytelniczym.

      Przeczytałam 28 (dwadzieścia osiem) książek, co stanowi 9237 przeczytanych stron. Dla mnie to naprawdę dużo, biorąc pod uwagę fakt, że czytanie książek to nie jest moja jedyna pasja.

      W nadchodzącym roku chciałabym swój wynik utrzymać lub, jeśli pozwoli mi na to czas i zdrowie, polepszyć go.

      Bezdyskusyjnie najlepszą, najpiękniejszą, najbardziej wzruszającą dla mnie książką, która zmieniła moje spojrzenie na pewne kwestie była powieść autorstwa Nicholasa Sparksa „I wciąż ją kocham”. Tuż za nią na podium stanęła książka „Życie teoretycznie”Magdaleny Zarębskiej, a na końcu umieściłam „Aleję Bzów” Aleksandry Tyl.

      Poniżej zamieszczam listę książek przeczytanych w tym roku. Mam nadzieję, że znajdziecie na niej coś dla siebie:

      1.       Hanna Cygler „Dobre geny” ocena 3/10

      2.      Karolina Wilczyńska „Wędrowne ptaki” ocena 1/10

      3.      Mila Rudnik „Miłość przychodzi z deszczem” ocena 9/10

      4.      Katarzyna T. Nowak „Rok na odwyku” ocena 4/10

      5.      Diane Chamberlain „Prawo matki” ocena 7/10

      6.      Magdalena Zarębska „Życie teoretycznie” ocena 10/10

      7.      Ewa Stec „Romans z trupem w tle” ocena 7/10

      8.      Cathy LaGrow „Czekałam na Ciebie” ocena 7/10

      9.      Deborah Levy „Gorące mleko” ocena 1/10

      10.    Anna Szczęsna „Trzykrotka” ocena 8/10

      11.     Lisa Salnson „Bella”ocena 1/10

      12.     Joanna Szarańska „Kłopoty mnie kochają” ocena 10/10

      13.     Richard Paul Evans „Miejsce dla dwojga” ocena 8/10

      14.     Nicholas Sparks „I wciąż ją kocham” ocena 10/10 (Książka roku 2018 wg. mojego prywatnego rankingu)

      15.     Anna Karpińska „Zostań ze mną” ocena 9/10

      16.     Joanna Szarańska „Kocha, lubi szpieguje”ocena 10/10

      17.     Marika Krajniewska „Och, Elvis” ocena 8/10

      18.     Nicholas Sparks „Od pierwszego wejrzenia” ocena 5/10

      19.     Denise Hunter „Tylko pocałunek” ocena 9/10

      20.    Agnieszka Rusin „Miłość w spadku” ocena 9/10

      21.     Dorota Mili „To jedno lato” ocena 10/10

      22.    Izabela Pietrzyk „Wieczór panieński” ocena 5/10

      23.    Aleksandra Tyl „Aleja bzów” ocena 10/10

      24.    Olga Rudnicka „Fartowny pech” ocena 5/10

      25.    Agata Przybyłek „Bez ciebie” ocena 10/10

      26.    Agata Przybyłek „Jeszcze raz” ocena 7/10

      27.    Nicholas Sparks „Noce w Rodanthe” ocena 8/10

      28.    Aleksandra Tyl „Szczęście pachnie bzem”

      A z okazji nadchodzącego Nowego Roku chciałabym życzyć Wam i sobie też przede wszystkim dużo zdrowia, bo jak jest zdrowie, to pozostałe rzeczy się ułożą-lepiej, gorzej, ale zawsze. I życzę także aby nie zabrakło nam nigdy odwagi i determinacji by spełniać swoje marzenia, realizować cele, które sami sobie wyznaczyliśmy.

      Przeżyjmy te dwanaście miesięcy najpiękniej jak umiemy i tak, jak tego pragniemy. Po swojemu!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 grudnia 2018 13:59
  • wtorek, 25 grudnia 2018
    • #70 Aleksandra Tyl "Szczęście pachnie bzem"

      "Szczęście pachnie bzem" Aleksandry Tyl to poruszająca powieść o zaufaniu, miłości i przyjaźni oraz o tym, ile jesteśmy w stanie zrobić dla naszych przyjaciół.

       

      W życiu dziennikarki Izabeli Wieniawskiej dzieje się dużo. Wyczekiwane mieszkanie jest już gotowe do odbioru. Udało się uzbierać potrzebną kwotę na operację małej Oliwki, która niebawem wylatuje z matką do USA. Ponadto, Iza ma nową pracę, w którą wkłada całe swoje serce i energię. Wolne chwile spędza z ukochanym mężczyzną. W zasadzie dziewczyna nie ma żadnych powodów do niepokoju i zmartwień. Niestety, ta sielanka nie trwa długo i życie naszej bohaterki zmienia się diametralnie. Będzie musiała podjąć kilka ważnych decyzji i zweryfikować swoje plany. Co się wydarzy? Jak sobie poradzi bohaterka? 

      "Szczęście pachnie bzem" to powieść obyczajowa z miłosnym wątkiem w tle. Jednak miłość nie jest jedynym poruszonym tu tematem. Tyl bowiem pisze też o zaufaniu i sile kobiecej przyjaźni. Pokazuje przewrotność ludzkiego losu. 

      Chociaż książka podobała mi się i uważam, że jest utrzymana na bardzo dobrym poziomie, to nie zachwyciła mnie tak, jak część pierwsza, czyli "Aleja Bzów", którą również recenzowałam dla Was.

      Momentami nudziła mnie ta część. Wspominałam Wam, że lubię powieści o dziennikarzach i o kulisach tego zawodu, ale w tej lekturze dla mnie ten wątek był za mocno rozbudowany. Odnosiłam wrażenie, że to on wysuwa się na plan pierwszy. Przyznam się, że niestety nie tego oczekiwałam. Broń Boże nie skreślam tej pozycji, ale mam do niej zastrzeżenia właśnie takie, o jakich napisałam w tym akapicie. 

      Nie byłam zachwycona też zakończeniem. Trochę nawet mnie ono zniesmaczyło i sprawiło, że gdy skończyłam czytać książkę,  na mojej twarzy pojawił się krzywy uśmiech. Zabieg zastosowany przez pisarkę, według mnie, jest czystym chwytem marketingowym i napędzaniem sobie czytelników, a tego nie powinno się robić w literaturze. 

      Kończąc moją ostatnią w tym roku recenzję, powiem Wam w ten sposób - książkę polecam, bo jest niezła, ale radzę czytać tę lekturę z dystansem, bo jeśli potraktujecie ją za poważnie i Wasze oczekiwania wobec niej będą nie wiadomo jak wielkie, to się zawiedziecie. 


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 grudnia 2018 20:10
  • środa, 19 grudnia 2018
    • #69 Kulisy zawodu dziennikarza

      O książce „Biblia dziennikarstwa” po raz pierwszy dowiedziałam się będąc na studiach. Wykładowczyni bardzo dużo opowiadała o tej pozycji i zachęcała nas, studentów filologii polskiej o specjalizacji dziennikarskiej, do przeczytania tej książki. Mnie długo zachęcać nie musiała. Ostatnio stwierdziłam, ze mam fioła na punkcie wszystkich publikacji opowiadającej o dziennikarstwie, kulisach tego zawodu. Uwielbiam, e tam uwielbiam, kocham czytać książki, ktorych bohater/bohaterka jest dziennikarzem/dziennikarką. (Tak na marginesie, znacie może takie pozycje? Jeśli tak, to bardzo proszę o napisanie tytułów w komentarzach. Z góry pięknie dziękuję. 

      Długo zbierałam się by zakupić sobie „Biblię dziennikarstwa”, a wszystko przez…cenę. Bardzo wysoka. Lepiej nie mowić. Ale uznałam, ze takie cudo warto mieć, bez względu na jego cenę. I ktoregoś pięknego dnia dostałam tę książkę od mojej mamy. Radość moja była ogromna. Możecie sobie wyobrazić. Zabrałam się za czytanie.

      „Biblia dziennikarstwa” pod redakcją Adama Skworza i Andrzeja Niziołka jest podzielona na trzy rozdziały a te na podrozdziały, w których omawiane są rózne gatunki dziennikarskie. Dla każdego znajdzie się coś, co może go zainteresować. Poza omówieniem głównych form dziennikarskich, takich jak: news, relacja, reportaż,  można znaleźć wiele ciekawych informacji, porad na temat dziennikarstwa podróżniczego, kulinarnego, fotograficznego. Można dowiedzieć się również na czym polega praca redaktorów i wydawców. Moim zdaniem cała książka jest zbiorem pożytecznych rad dla dziennikarzy, nie tylko początkujących.

      Na łamach książki wypowiadają się dziennikarze najlepsi w swoich dziedzinach. Chwalą się sukcesami, ale również opowiadają o swoich zawodowych porażkach. Podpowiadaj, co zrobić by ich uniknąć. Ciekawe jest to, że fachowcy prezentują nie  tylko strony pozytywne tego zawodu, ale także te, negatywne.

      Kolejną zaletą książki jest to, ze nie trzeba jej czytać w całości. I całe szczęście, bo jej rozmiary mogą odstraszyć potencjalnego czytelnika. „Biblię dziennikarstwa” można czytać od początku, od końca, albo od środka. Jak tylko Wam się podoba.

      Zachęcam zatem do przeczytania tej książki. Polecam ją zwłaszcza tym, którzy myślą poważnie o dziennikarstwie i chcą w przyszłości być dziennikarzami. Naprawdę warto!

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „#69 Kulisy zawodu dziennikarza”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      środa, 19 grudnia 2018 18:33
  • niedziela, 16 grudnia 2018
    • #68 Nicholas Sparks "Noce w Rodanthe"

      Nicholasa Sparksa chyba nikomu nie muszę przedstawiać. To autor takich popularnych powieśći jak: "List w butelce", "I wciąż ją kocham" czy "Pamiętnik". To autor, którego się twórczość albo uwielbiamy albo nienawidzimy. Ja należę do tej pierwszej grupy osób.

       

      Adrianne Wills jest kobietą dobiegającą sześćdziesiątki. Siedemnaście lat temu rozwiodła się ze swoim mężem i została samotną matką trójki nastolatków. Jej dzieci są już dorosłe i wyfrunęły z przysłowiowego gniazda. W najgorszej sytuacji jest niestety córka Adrienne - Amanda. Kobieta niedawno straciła męża, który przegrał walkę z nowotworem. Jest totalnie załamana. Adrienne nie może patrzeć na cierpienie własnego dziecka i decyduje się opowiedzieć historię z własnego życia. 

       

      Miała wówczas czterdzieści pięć lat i trafiła do małego nadmorskiego miasteczka Rodanthe, aby przez kilka dni zaopiekować  się pensjonatem swojej przyjaciółki. Jedynym gościem w tym czasie w Gospodzie był Paul Flanner, który wynajął pokój na pięć nocy. Co się wydarzyło podczas tych dni? 

      Adrienne i Paul to główni bohaterowie książki "Noce w Rodanthe". Niby różni, a jednak coś ich łączy...Ona i on wiele przeszli. Na swoich barkach dźwigają ciężki bagaż doświadczeń. Każde z nich znalazło się w tamtym miejscu w innym celu. Adrienne chciała odetchnąć po rozstaniu z mężem, nabrać dystansu do otaczającego ją świata, zaś Paul chciał zamknąć pewien rozdział swojego życia, który nie dawał mu spokoju. Nikt się nie spodziewał, że podróż do nieznanego miasta tyle zmieni i że tak wiele się wydarzy. 

      Ilekroć sięgam po powieści Nicholasa Sparksa, zawsze odnajduję w nich coś, co mnie porusza, co po zakończeniu książki siedzi we mnie i nie mogę się tego pozbyć, choć tak naprawdę, wcale nawet nie próbuję. Tym razem też tak było. Nie potrafiłam pozbyć się uczucia, że w pewnych fragmentach, ukryło się moje życie, moja historia. A jeśli już jej zabrakło, to przynajmniej widziałam w nich moje myśli, refleksje na temat życia, miłości i stosunków międzyludzkich. To niesamowite uczucie - coś, co właśnie przyciąga. To sprawia, że chcesz dalej zapoznawać się z tym, co tworzy autor. 

       

      "Noce w Rodanthe" to książka specyficzna, której nie da się zrecenzować tak, jak to zwykle robię w przypadku innych tytułów. Treść, którą proponuje nam Sparks, niemalże płynie. Cicho i niespiesznie, jakby swoim tempem. Jest tam pewna nostalgia, nieopisany smutek, ale także nadzieja na coś, co ma nadejść dopiero, do czego odlicza się dni razem z bohaterami. 

       

      Tę opowieść czyta się dobrze i nie nastręcza ona większych problemów. Mnie jednak przeszkadzało to, że tak mało w niej znalazło się dialogów. Odnoszę jednak wrażenie, że był to celowy zabieg literacki. 

       

      Komu polecam? Przede wszystkim fankom i fanom prozy Nicholasa Sparksa. Poza tym osobom lubiącym słodko-gorzkie opowieści obyczajowe. Myślę, że Wam się spodoba. 

       

      Dajcie znać czy czytaliście tę książkę i co o niej sądzicie? Podzielcie się także w komentarzach tytułami powieści, które teraz czytacie, a może, za które zamierzacie zabrać się w Święta. Bardzo chętnie poznam Wasze propozycje.


       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „#68 Nicholas Sparks "Noce w Rodanthe"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 grudnia 2018 14:20
  • wtorek, 11 grudnia 2018
    • #67 Katarzyna Enerlich„Kiedyś przy Błękitnym Księżycu”

      Wróć do mnie…Może nie jest już za późno…Spróbujemy jeszcze raz przegadać to, o czym przez lata milczeliśmy. Wróć. Tym razem posłucham cię i nie zwiążę się z żadnym niewłaściwym mężczyzną. Nie będę się już ciebie wstydzić i udawać, że nie ma mnie w domu. Wróć, jeszcze raz popatrzymy na niebo, tak jak wtedy wczesną jesienią na Mazurach. Wróć(…) Może kiedyś przy Błękitnym Księżycu, na nowo ułożymy skrzydlate baśnie naszego życia.

      To fragment książki autorstwa Katarzyny Enerlich pod tytułem “Kiedyś przy Błękitnym Księżycu”.

      Podczas lektury tej opowieści czytelnikiem targają niesamowite emocje. Różne…

      Niekiedy złość, że główna bohaterka znowu ma pod górkę, innym razem irytacja, że jej ojciec znowu siegnął do kieliszka choć juz wydawało się, że przestał pić na dobre. Aż w końcu czytającego przepełnia radość z sukcesów Barbary.

      “Kiedyś przy Błękitnym Księżycu” to opowieść czterdziestokilkuletniej kobiety, która przedstawia całe swoje życie. Opowiada o ojcu alkoholiku, który przez dłuższy czas nie pozwala kobiecie zapomnieć o jej dzieciństwie. Nocne awantury, ciągły smród bimbru, krew lejąca się z twarzy ojca – to obrazki, które Basia zapamiętała najlepiej, od których za wszelką cenę próbuje się uwolnić.

      Główna bohaterka bardzo wcześnie rozpoczęła swoje życie seksualne, bowiem w wieku osiemnastu lat. Uporczywie pragnęła znaleźć miłość, marzyła o tym, by ktoś ją pokochał. Czy to tak wiele? Niby nie…Jednak dopiero przy ostatnim, trzynastym partnerze, kobieta znajduje spełnienie nie tylko cielesne, ale także duchowe. To przy nim czuje się szczęśliwa. Wie, że może być panią swojego losu. “Mogę dążyć do samorealizacji i harmonii, bo mam do tego prawo” – twierdzi z przekonaniem.

      Wiecznie roztargniona, nostalgiczna, wrażliwa na krzywdę innych. Nieustannie wierzy, że odnajdzie spokój, prawdziwą miłość swojego życia.

      Barbara pomimo szarości, która pojawiła się w jej życiu, umie odnaleźć pozytywne barwy na egzystencjalnej palecie.

      Katarzyna Enerlich otwiera przed czytelnikiem pewnego rodzaju drzwi, które pozwalają nam przejść do zupełnie innej rzeczywistości. Można byłoby powiedzieć, że przecież doskonale wszyscy znamy ludzki umysł i wygląd naszego otoczenia. Jednak gdyby dokładnie temu wszystkiemu przyjrzeć się, użyć lupy bądź po prostu wytężyć wzrok, dostrzeglibyśmy rysy na twarzach mijanych przez nas ludzi.

      Autorka w mistrzowski sposób operuje słowem, niemalże smaga nim swoich czytelników w ten sposób, by zmusić ich do refleksji nad codziennością, przemijalnością, miłością.

      Doskonale potrafi wczuć się w to, co przeżywa bohaterka. W jej każdą rozterkę, radość, obawę. To niezwykle trudna sztuka, ale Katarzynie Enerlich się ona udała.

      Mimo że “Kiedyś przy Błękitnym Księżycu” nie jest książką łatwą, bo porusza trudny temat, to warto sięgnąć po tę powieść. Nie brakuje tutaj momentów nostalgicznych. Jednak lekturze tej przyświeca naczelna zasada: “Jestem tym czym moje myśli…Nawet kwiat może wyrosnąć na skale.” To piękne słowa, która zapewne motywują nas do tego, że bez względu na wszystko WARTO WALCZYĆ O SIEBIE, SWOJE SZCZĘŚCIE I MARZENIA, KTÓRE KAŻDEGO DNIA RODZĄ SIĘ W NASZEJ GŁOWIE. Tylko od nas zależy czy pozwolimy zadziałać mocy podświadomości i urzeczywistnić je, czy też zamkniemy się na jej działanie i będziemy czekać na to, co przyniesie los.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 grudnia 2018 18:36
  • niedziela, 09 grudnia 2018
    • #66 Agata Przybyłek „Jeszcze raz”

       Agata nie potrafi pogodzić się z odejściem Alana. Postanawia, że nie da za wygraną i odzyska ukochanego. Czy jej się to uda?

      „Jeszcze raz” autorstwa Agaty Przybyłek to kontynuacja losów Alana, młodego lekarza. Tych z Was, którzy jeszcze nie znają tej historii, odsyłam do mojej recenzji książki pt. „Bez Ciebie”, która jest już na blogu.

      Agata Przybyłek już od pierwszych stron zaczyna z wysokiego C, czym wbija w fotel swoich czytelników. Katarzyna odeszła, umarła. Nie powróci. Alan cały czas próbuje się pozbierać po tej tragedii, która go spotkała. Choć są przy nim przyjaciele, jego ciotka, to jest mu niewyobrażalnie ciężko. Najchętniej nie wychodziłby z kliniki, w której pracuje. Prawie nic nie je. Jest właściwie cieniem siebie samego. Bliscy nie mogą patrzeć jak się męczy. Chcą mu pomóc. Przyjaciel naszego bohatera, Bruno, decyduje się na ryzykowny krok – prosi byłą dziewczynę Alana o pomoc, bo jego zdaniem, tylko ona może sprawić, że chłopak znowu zacznie normalnie żyć. Czy ma rację?

      Ponownie autorka porusza w swojej powieści ważne tematy społeczne, a także prowokuje nas do głębokich refleksji nad nimi. Pisze o radzeniu sobie z rozstaniem – także tym ostatecznym i nieodwracalnym, o traumach, które tkwią w człowieku latami. Pokazuje złożoność ludzkiej natury. I przyznam szczerze, że robi to doskonale.

      W książce poświęca sporo miejsca na ukazanie dramatycznej przeszłości głównej bohaterki – Agaty. Dziewczyna mieszkała  w niewielkiej miejscowości niedaleko Bostonu. Matka była księgową, a ojciec dyrektorem jednej z lokalnych szkół. Ktoś by powiedział: „Wzorcowa rodzina. Tylko pozazdrościć”. Nikt się nawet nie spodziewał, co w tej niby przykładnej rodzinie się działo przez wiele lat. Przez jakie piekło musiała przechodzić Agata. Jak sobie z tym poradziła? Sprawdźcie sami! Uprzedzam- przygotujcie się na dużą dawkę emocji. Niejednokrotnie będziecie zaciskać zęby ze złości.

      Pisarka stworzyła galerię barwnych i bardzo wyrazistych postaci. Szczególną uwagę poświęciła Alanowi. Po mistrzowsku zbudowała portret psychologiczny lekarza, który przeżywa żałobę. Huśtawka emocjonalna, rozdzierający ból duszy, chaos w sercu, a do tego szara codzienność, której musi stawić czoła mężczyzna. To nie takie proste. Jak sobie poradzi z tym wszystkim Alan?

      Agata zaś jawi się jako silna i niezależna kobieta. Taką zakłada codziennie maskę. A kto kryje się pod nią? Pod maską widzimy kruchą, bezradną dziewczynę, ale jednocześnie taką, która nie cofnie się  przed niczym, by zaspokoić swoje zachcianki i pragnienia. Jest totalnie głucha na to, co radzą jej inni. Idzie po swoje. Czy dobrze robi? Może powinna powiedzieć stop, kiedy napotyka opór?

      Całość niewątpliwie porusza. Czytając „Jeszcze raz” Agaty Przybyłek niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie, co ja zrobiłabym w danej sytuacji i czy zachowałabym się tak jak dana postać czy wręcz przeciwnie. Być może i Wy będziecie mieli podobne dylematy podczas czytania tej powieści. Na pewno nie jest to historia, którą czyta się w jeden wieczór, o nie! Nie da się jej połknąć na raz. Czasem trzeba nawet zatrzymać się, pomyśleć nad treścią. Uważam, że to zaleta dobrej literatury. Taka z pewnością zostaje z nami na dłużej.

      Ogólnie powieść oceniam jako bardzo dobrą i godną polecenia. Nie mniej jest coś, co niespecjalnie mnie ujęło. Chodzi mianowicie o zakończenie. Jest ono niejednoznaczne. Po przeczytaniu ostatniego zdania w myślach spytałam siebie: „Ale co dalej?” Nie wiem, być może jest to zabieg celowy zastosowany przez autorkę. Być może planuje napisać następną część, w której dopiero dowiemy się, jak potoczyło się życie konkretnych postaci. W każdym razie, ja poczułam lekki niedosyt i coś w rodzaju zawieszenia w próżni. A że życie tejże nie lubi, to liczę na to, że niebawem zostanie ona wypełniona i na rynku wydawniczym pojawi się kolejna książka spod pióra pani Agaty Przybyłek. Czego sobie i wiernym fanom jej twórczości życzę.

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      niedziela, 09 grudnia 2018 13:42
  • czwartek, 06 grudnia 2018
    • #65 Piotr Kołodziejczak "Puść już mnie"

      „Puść już mnie” to opowieść o relacjach damsko-męskich. Piotr Kołodziejczak opowiada historię toksycznego związku, w którym kobieta w pewnym momencie postanawia walczyć o swoją godność. Czy jej się to udaje?

      Bohaterką powieści jest 32-letnia Ewelina, odnosząca zawodowe sukcesy w odziedziczonej po matce firmie.

      Już na samym początku dowiadujemy się, że dziewczyna wychowywała się bez ojca. Być może dlatego w swoim dorosłym życiu nienawidzi mężczyzn. W firmie, którą prowadzi zatrudnia same kobiety, a w momencie, gdy dowiaduje się, że jej pracownica jest w ciąży – zwalnia ją.

      Zagłębiając się coraz bardziej w powieść dowiadujemy się, że Ewelina jest rozwódką. Małżeństwo z Rafałem, dobrze zapowiadającym się architektem, trwało zaledwie trzy lata. Ewelina często zastanawiała się, dlaczego ten na pozór idealny związek tak nagle się rozpadł. Kobieta kochała swojego męża ślepą miłością. Za wszystkie niepowodzenia w swoim małżeństwie obwiniała siebie. Uważała, że Rafał w zasadzie nie ma jej za co kochać, bo przecież jest beznadziejna. W końcu to on jest znany i ceniony, dobrze zarabia, a ona – co? By mieć jakieś pieniądze, utrzymać siebie i ukochanego zarabia jako sekretarka w kancelarii, dopiero później, dzięki matce, udaje jej się stanąć na własnych nogach.

      Tymczasem Rafał coraz później wraca do domu, nie dostrzega już walorów fizycznych swojej żony, nawet nie chce słyszeć o dziecku. Natomiast w rocznicę ich ślubu zjawia się kompletnie pijany z całkiem trzeźwym kolegą z wojska, który później zakrada się nocą do łóżka Eweliny i chce uprawiać z nią seks tylko po to, by zaspokoić fantazje Rafała. To zdarzenie powoli otwiera naszej bohaterce oczy, ale nie na tyle by powiedzieć temu wszystkiemu „dość”.

      Taką decyzję podejmuje dopiero gdy odkrywa, że jej wspaniały, ukochany małżonek spotyka się z inną kobietą. To moment przełomowy w życiu tej 32-latki. Postanawia zakończyć całą farsę i wziąć rozwód.

      Po rozstaniu z Rafałem dziewczyna przechodzi stopniową metamorfozę. Staje się niezależna, jest panią własnego losu. Jednak nadal nienawidzi płci przeciwnej.

      Sytuacja zmienia się, kiedy w salonie odnowy biologicznej poznaje Janka, również rozwodnika. Żona Janka zdradziła go z Włochem na kursach gastronomicznych.

       

      Ewelina początkowo traktuje Janka chłodno. Zbywa go, odpowiada zdawkowo. Zbiegiem czasu jednak przekonuje się do mężczyzny. Wszystko układa się gładko. Do chwili gdy znowu w życiu Eweliny nie pojawia się Rafał. Zjawia się z kwiatami, winem i ulubionymi czekoladkami bohaterki. Nastrój jest na tyle szampański i błogi, że…niewierny mąż zostaje aż do następnego dnia.

      Po tej upojnej nocy Ewelinę nachodzą wątpliwości, że może zbyt pochopnie zażądała rozwodu…Może mąż się zmienił i naprawdę ją kocha? Czy rzeczywiście tak jest? W czyich ramionach główna bohaterka książki „Puść już mnie” odnajdzie szczęście? Na te pytania uzyskacie Państwo odpowiedź, gdy zdecydujecie się sięgnąć po książkę i ją przeczytać.

      Kilka słów o autorze:

      Piotr Kołodziejczak zadebiutował na polskim rynku wydawniczym w roku 2004, publikując powieść „Wschody do nieba”. „Klępy śpią” i „Nie rób mi tego” to kolejne powieści w jego dorobku. „Puść już mnie” to czwarta powieść Kołodziejczaka, która ukazała się w roku 2009. W tym samym roku ukazała się też książka „Bo wiesz…”, a w ubiegłym roku na półkach księgarń pojawiła się „Kobieta niespodzianka”. Autor próbuje także swoich sił jako kompozytor.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „#65 Piotr Kołodziejczak "Puść już mnie"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 grudnia 2018 18:35
  • sobota, 01 grudnia 2018
    • #64 Katarzyna Rygiel "Pod powiekami"

      “Pod powiekami” Katarzyny Rygiel to książka, która na długo po jej zakończeniu, pozostaje w pamięci czytelnika. To opowieść o niespełnionej miłości, przyjaźni, o dojrzewaniu do podejmowania trudnych decyzji.

      "Pod powiekami” to wzruszająca opowieść o miłości, akceptacji, przyjaźni, dojrzewaniu do podejmowania trudnych decyzji, o często trudnych do przyjęcia konsekwencjach naszych wyborów. Historia, którą opowiada autorka mogła i może przydarzyć się każdemu z nas.

      Michała Tarnowskiego, głównego bohatera poznajemy, gdy jest już dojrzałym, czterdziestoletnim mężczyzną. Przybywa on do małej, malowniczo położonej miejscowości w górach. Pragnie odetchnąć od codziennych spraw, zgiełku, codziennego pośpiechu Tam zatrzymuje się u kobiety, która jest niewiele starsza od niego. Sympatyczna pani chętnie przyjmuje gościa pod swój dach i traktuje go jak kogoś z rodziny, co bardzo zaskakuje Michała.

      Właścicielka domu udostępnia tajemniczemu przybyszowi niewielki, ale przytulny pokoik. Tarnowski czuje się w nim jak u siebie w domu. Jego uwagę niemal od samego początku przykuwa wielkie czarno-białe zdjęcie, które wisi na ścianie. Początkowo zachwyca się profesjonalizmem, z jakim został wykonany portret. Podziwia kolory, grę świateł, ostrość. I to przyzwyczajenie wcale nie dziwi, gdyż dowiadujemy się, że mężczyzna jest fotografem.

      Jednak w duchu podziwia jeszcze coś. Postać, która jest na zdjęciu. Jest nią 24-letnia Marta, córka gospodyni. Michał ze wszystkich sił próbuje się oprzeć jej urokowi. Bezskutecznie. Dostrzega w Marcie atrakcyjną kobietę i pragnie poznać ją bliżej. Zastanawia się jaka jest, co lubi, o czym marzy.

      Myśli o niej nieustannie. Dzień i noc. Z jednej strony wstydzi się swoich myśli, pragnień, bo przecież jej matka przyjęła go pod swój dach. Z drugiej zaś strony, myśli są od niego silniejsze. Postanawia zdobyć Martę i odnaleźć klucz do jej serca. Czy uda mu się zrealizować ukryte marzenia? Kim okaże się Marta? Na te pytania znajdziecie Państwo odpowiedź w książce autorstwa Katarzyny Rygiel “Pod powiekami”.

      Nie chciałabym zdradzać całej fabuły, gdyż odebrałabym wówczas Państwu przyjemność czytania tej niewielkich rozmiarów książki. Jednak przybliżę nieco postać głównego bohatera tej opowieści, bo jest on nietuzinkowym człowiekiem i godnym uwagi.

      Michał zawsze był osamotniony. Nawet wtedy gdy brał do ręki blok rysunkowy i zapełniał go dziecięcymi rysunkami. Właściwie swoje dzieciństwo spędził przebywając najczęściej w kuchni bądź w pokoju, w którym spała jego mała siostra Ania. Czuł się za nią odpowiedzialny. Często wchodził na bosaka do jej pokoiku tylko po to, by sprawdzić czy śpi.

      Rodzeństwo Tarnowskich wychowywało się z matką. Ojciec zostawił ich twierdząc, że potrzebuje wolności. Pani Tarnowska nigdy nie wniosła pozwu o rozwód.

      Kiedy Michał nauczył się czytać jego ulubionym miejscem stała się biblioteka. Tam szukał ucieczki od problemów, rzeczywistości. Twierdził, że w książkach można znaleźć to, czego nie odnajdujemy w realnym świecie.

      Obok historii przedstawionej przez Katarzynę Rygiel nie można przejść obojętnie. To opowieść, która zapada w pamięci na bardzo długo już po jej lekturze. Rygiel operuje językiem barwnym, ale jednocześnie zrozumiałym dla potencjalnego czytelnika.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      magou
      Czas publikacji:
      sobota, 01 grudnia 2018 18:22

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

  • Literatura polska

  • Literatura zagraniczna

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa